Niezależny portal o kotach norweskich leśnych
Dowiedz się więcej o tej niezwykłej rasie kotów, a może
zapragniesz zaprosić jednego z nich pod swój dach.

Historia

sie
01

Klejnot Skandynawii

Opublikowano: 01 sierpnia 2010  •  Jeden komentarz

Foto: Proggie

Foto: Proggie

W pewną listopadową sobotę w 1977 roku w wieczornych wiadomościach, na ekranach telewizorów w całej Norwegii zagościł kot. Wizerunek burego kocura z białymi łapkami, dzikim spojrzeniem i puszystym ogonem towarzyszył informacjom przekazywanym z Paryża: tego właśnie dnia Federation Internationale Feline, największa i najbardziej znacząca organizacja zrzeszająca kluby hodowców kotów z całego świata, oficjalnie uznała koty norweskie leśne jako odrębną rasę.

Cała Norwegia świętowała przed telewizorami, a w Paryżu fetowali PAN’S TRULSA (bo to jego właśnie można było podziwiać na ekranach) autorzy tego sukcesu pod wodzą Carla-Fredrika Nordane, norweskiego delegata na walne zebranie FIFe, który do Francji przywiózł zdjęcia Trulsa i dokumentację niezbędną do pomyślnego zakończenia procedury uznania rasy. Ta chwila była swoistą cezurą, wyznaczającą koniec pewnego etapu w historii kotów norweskich leśnych, oraz początek nowego. Od tej chwili świat stanął otworem przed kotem Wikingów.

Ta historia zaczęła się jednak znacznie wcześniej, dokładnie kiedy — tego nie wie nikt. Nikt nie potrafi również jej umiejscowić — w gęstwinie tajemniczych norweskich lasów czy na drugich łodziach Waregów, wracających z Bizancjum? Doprawdy, niewiele wiadomo o pochodzeniu „narodowego skarbu Norwegii”, jak określano norweskie koty leśne. Jeśli wierzyć pierwszym źródłom pisanym w postaci Eddy prozaicznej, autorstwa Snorriego Sturlussona, koty norweskie leśne mają prawdziwie „boski” rodowód: służyły bogini miłości i wojny, Freyji, ciągnąc jej rydwan. Snorra Edda wspomina również o wielkiej szarej kotce, przedmiocie zakładu między bogiem Thorem a przebiegłym Lokim, zakładu sromotnie przegranego przez tego pierwszego.

Na to Loki z Utgardu odezwał się w te słowa: „(…) podnieś mojego kota z ziemi; nie mówiłbym tak do Thora, jednego z Asów, gdybym nie wiedział, żeś mniej wart niż się wydajesz”. Na to na podłogę dworca skoczył szary kot, bardzo wielki; i podszedł Thor do niego i złapał go pod brzuchem i spróbował podnieść. Ale kot tylko wygiął się w łuk, i choć Thor natężał ramiona i ciągnął do góry ile sił, kot uniósł tylko jedną łapę, i Thor nie posunął się ani krztyny w swych wysiłkach. Na to rzekł Loki z Utgardu: „Stało się tak, jak przewidywałem, ten kot jest olbrzymi, a Thor mały i nikczemny pośród wielkich ludzi tu zgromadzonych.”
(1220-1230 r., Edda młodsza autorstwa Snorriego Sturlussona)

Tyle legenda, a jak przedstawiają się fakty? Żadna z teorii dotyczących pochodzenia tych kotów nie znalazła jednoznacznego potwierdzenia. Biorąc pod uwagę ich znakomite przystosowanie do surowego klimatu Norwegii, można zaryzykować tezę, że koty norweskie leśne są dziełem doboru naturalnego. Dwuwarstwowe futro, doskonale chroniące zarówno przed zimnem, jak i wilgocią, kępki futra zabezpieczające łapy i uszy, wrażliwe na niskie temperatury, zapewniające doskonałą skoczność, dłuższe od przednich mocne tylne łapy oraz ostre, mocno zakrzywione pazury o rozstawie właściwym tylko dla norwegów, niespotykanym u ras uznawanych często za pokrewne, czyli maine coonów i kotów syberyjskich, wydają się potwierdzać tę wersję wydarzeń.

Nie tłumaczy to jednak innych charakterystycznych cech rasy: prostego profilu i lekko skośnych oczu o pięknym kształcie. Niektórzy uznają te cechy za spuściznę po kotach angorskich, które miały zostać przywiezione w XI w. n.e. do Norwegii przez Waregów, a następnie na drodze ewolucji przystosować się do tutejszego ostrego klimatu. Inna teoria przypisuje kotom norweskim leśnym rodowód syberyjski, kolejna zaś twierdzi, że dotarły one na statkach nieustraszonych odkrywców, Wikingów, aż do Nowego Świata, gdzie dały początek półdługowłosej rasie kotów, później nazwanych maine coonami.

Nie sposób obecnie dojść prawdy. Przypuszcza się, że koty norweskie leśne wcale nie były takie leśne, że od samego początku towarzyszyły ludziom: strzegąc domostw przed myszami lub jako strażnicy ziarna przewożonego na statkach. Tym niemniej w ustnych przekazach i podaniach ludowych (udokumentowanych w XIX w. przez P. Ch. Asbjornsena i J. Moe) występuje czasem tajemniczy kot czarownic i trolli o silnych łapach i puszystym ogonie. Określenie „Huldrekatte”, kot czarownicy, sugerowałoby, że kot norweski leśny nie był jednak udomowionym pieszczochem, lecz dzikim, budzącym respekt stworzeniem.

Freyja - N.J.O. Blommer, 1852; National Museum in Stockholm

W miarę rozwoju osadnictwa i zaludnienia Norwegii spotkania ludzi i kotów stawały się coraz częstsze. Koty w naturalny sposób lgnęły do ludzkich siedzib, kuszących łatwym do zdobycia pożywieniem i dogodniejszymi warunkami życia, ludzie zaś zyskiwali cennych sprzymierzeńców w walce z gryzoniami. Dla kotów norweskich leśnych ten alians mógł mieć jednak zgubne konsekwencje: półdługowłosi przybysze z lasu krzyżowali się ze swoimi krótkowłosymi pobratymcami, dając w rezultacie… krótkowłose potomstwo (gen odpowiedzialny za długi włos jest genem recesywnym, zwierzę musi mieć dwa takie geny, po jednym od każdego z rodziców, aby jego sierść była długa). Nic więc dziwnego, że wraz z coraz częstszymi wzmiankami o norweskich kotach leśnych pojawiającymi się w XIX i na początku XX wieku (norweski kot o imieniu Solfaks był na przykład bohaterem książeczki dla dzieci autorstwa Gabriela Scotta, wydanej w 1912 r.), dało się również słyszeć głosy, wyrażające troskę o przyszłość tych wyjątkowych kotów. Głosy te przybrały na sile w latach trzydziestych XX w. — towarzyszyły im pierwsze, nieśmiałe jeszcze próby hodowlane.

Właścicielką kota norweskiego leśnego o imieniu Petten była pani Hjaldis Rohlff, założycielka norweskiego klubu kotów rasowych NORAK. W 1938 r. kot norweski leśny został po raz pierwszy zaprezentowany na wystawie kotów, oceniał go duński sędzia Knud Hansen, który miał być zachwycony jego wyjątkową urodą. Wydarzenie to zostało opisane w książce Kot: dzikie zwierzę i przyjaciel domu autorstwa Raidera Alviga i Kalie Lunda, wydanej w 1943 r., a towarzyszyła mu otwarcie wyrażana nadzieja, że koty norweskie leśne zajmą należne im miejsce wśród kotów rasowych, a tym samym ich unikalne cechy zostaną zachowane. Wtedy też po raz pierwszy koty te zostały określone mianem skarbu narodowego Norwegii, wymagającego ochrony — do tego stopnia, że wydano zakaz ich odławiania i wywożenia ich poza granice kraju.

Wybuch drugiej wojny światowej położył chwilowy kres pierwszym próbom hodowlanym, jednak tylko odwlekł to, co nieuniknione. W latach 50. i 60. zaczęto ponownie dyskutować o programie hodowlanym, lecz koty norweskie leśne musiały poczekać do lat 70. na pojawienie się swych żarliwych orędowników. Była nimi grupka zapaleńców: Edel Runaas, autorka pełnego zaangażowania artykułu opisującego norweskie koty leśne, wzywającego do jak najszybszego rozpoczęcia systematycznej hodowli tej rasy w obliczu ryzyka jej zaniknięcia, Carl Frederik Nordane, prezes związku felinologicznego NRR, wraz z żoną Heleną, również piastującą ważną funkcję w klubie hodowców. Ich wysiłki przyniosły pierwsze skutki w 1972 r., wtedy to norweski związek hodowców kotów rasowych wstępnie uznał koty norweskie leśne jako odrębną rasę.

Wspomniani zapaleńcy nie spoczęli jednak na laurach. Rozpoczęli intensywne poszukiwania właścicieli i przyszłych hodowców kotów norweskich leśnych. Wieści o działaniach małżeństwa Nordane i Edel Runaas zataczały coraz szersze kręgi. Pewnego dnia dotarły do hodowcy kotów perskich, Sonji Bargel, której znajoma z pracy, Else Nylund, pochwaliła się kiedyś swoimi kotami: krótkowłosą kotką Lucy i jej synem o imieniu Truls. Sonja namówiła koleżankę do skontaktowania się z Carlem Nordane i w rezultacie dumny Carl mógł w październiku 1973 r. złożyć raport o kotach norweskich leśnych mieszkających w hodowli PAN’S Else i Egila Nylundów…

W 1975 r. z inicjatywy hodowców: małżeństwa Nylundów, Edel Runaas, Kari Eggun i Liv Loose, powstał pierwszy klub zrzeszający hodowców i miłośników tej rasy, Norsk Skogkattring. Wtedy też powstało słynne logo projektu Else i Torilla Nylundów, przedstawiające charakterystyczny norweski profil, które jest obecnie „dobrem wspólnym” całej „międzynarodówki” norweskiej. Celem klubu było promowanie hodowli kotów norweskich leśnych, a także wspieranie dążeń do uznania rasy na arenie międzynarodowej i opracowania jej standardu. Zaangażowanie i pasja hodowców szybko przyniosły owoce: już w 1976 r. w Wiesbaden doroczne walne zebranie członków FIFe zadecydowało o wstępnym uznaniu rasy i zaakceptowało standard, dla którego wzorem stał się nie kto inny, tylko PAN’S TRULS państwa Nylundow. Następnie była wystawa prezentująca rasę w Oslo, a potem już Paryż, 26 listopada 1977 r., Generalne Zebranie FIFe, Truls na ekranach telewizorów, kwiaty, wzruszenie, duma i wielka radość… W tym samym roku 1977 odbyła się w Asker w Norwegii międzynarodowa wystawa kotów, na której sędzia Karina Stroemmen przyznała pierwsze certyfikaty CAC kotom norweskim leśnym. Były to STINA AV BAUNE i COLOSSEUM’S ANTON PRIKKEN.

Mimo upojenia sukcesem, pionierzy hodowli norweskich kotów leśnych doskonałe zdawali sobie sprawę, że najcięższa praca jeszcze przed nimi. Jak pisał dziennik „Aftenposten” „(…) Rekultywacja rasy kotów jest trudnym zadaniem, zwłaszcza w obliczu jej zaniknięcia, jak to się ma w przypadku kota leśnego”. Aby kot mógł zostać uznany za przedstawiciela rasy i uwzględniony w programie hodowlanym, musiał przejść tzw. nowicjat, polegający na poddaniu go ocenie pod kątem zgodności ze standardem, przeprowadzanej przez dwóch sędziów. Sito było dość gęste i spory odsetek kotów zgłaszanych do nowicjatu jako norweskie leśne był odrzucany, tym niemniej liczba hodowli i zarejestrowanych kotów stopniowo rosła. Nowicjat dla NFO został zamknięty w 1990 r., po zgromadzeniu liczby kotów zapewniających odpowiednio zdywersyfikowaną pulę genetyczną.

Powstawały kolejne hodowle, których nazwy są znane każdemu miłośnikowi norwegów: PJEWIIKS FOREST, TORYMYRA, AV BAUNE i wiele innych, w księgach rodowodowych rejestrowano coraz to nowe koty. Wrodzona ciekawość i towarzyskość norwegów sprzyjała tym działaniom — koty same przychodziły do ludzkich siedzib. Mówiąc o tych pierwszych zarejestrowanych norwegach „koty z lasu”, musimy pamiętać, że w zdecydowanej większości nie pochodziły z dzikich, leśnych ostępów, lecz raczej miały status kotów bezdomnych, długowłosych dachowców lub też kotów wiejskich, przejawiających jednak pewne wyjątkowe cechy, typowe dla rasy. Część z tych kotów wręcz urodziła się w domach z rodziców nieznanym pochodzeniu, jak chociażby Tussi, czarno-biała kotka mieszkająca w hodowli TORVMYRA Adrila i Randi Grotteroed.

Foto: Localsurfer

Koty norweskie leśne szybko wyruszyły na podbój całego świata: na pierwszy ogień poszła Dania, gdzie popularyzatorką rasy stała się Vibeke Poulsen, prowadząca niedziałającą już hodowlę DOVREGUBBEN, w jej ślady zaś podążyli licznie inni hodowcy, których koty wniosły trwały wkład w rozwój rasy. Wszystko zaczęło się od kotki NORWEGIAN WOOD’S APRIL DREAM (w domu nazywanej Sidser), następnie sprowadzono kolejne koty, a wśród nich były kocury TORVMYRA’S GRAND SOLTARIO, zwycięzca wielu wystaw, i równie zasłużony i utytułowany COLOSSEUM’S GUSTAV GRAAH DM, urodzony w 1981 r. Nie sposób wymieniać dalej, żeby oddać sprawiedliwość wszystkim i nie pominąć nikogo — lista zasłużonych kotów i hodowców jest bardzo długa. Podobnie zresztą działo się praktycznie wszędzie, również w Polsce. Pierwsza para norweskich kotów leśnych została tu przywieziona w 1990 r. z Norwegii przez sędzię felinologiczną Karinę Bjuran dla Ireny Nalewaj. W ciągu 17 lat, które upłynęły od tego czasu, sprowadzono wiele kotów, powstało wiele hodowli, a norweskie koty leśne na każdej wystawie są licznie reprezentowane.

Norweski klub miłośników i hodowców tych pięknych kotów dał przykład innym. Podobne kluby zaczęły powstawać w kolejnych krajach, z początku nieformalne, stopniowo jednak ich działania stawały się bardziej oficjalne. Kluby te angażują się w różne inicjatywy: szwedzki klub BIRKA organizuje własne wystawy, duński Norsk Skovkattering oferuje swoim członkom regularne szkolenia dotyczące zagadnień hodowlanych. Trzeba tu zaznaczyć, że polski klub AGNAR stara się nie pozostawać w tyle, pierwsze szkolenie dotyczące pielęgnacji futra norwegów, prowadzone przez sędzię i wieloletniego hodowcę kotów norweskich leśnych ze Szwecji, panią Evę Porat, mamy już za sobą, a podczas lutowej wystawy w Warszawie klubu Jedynka, AGNAR organizuje tzw. hobby show, wyłaniający posiadaczy najpiękniejszych ogonów, uszu, oczu bądź też najdłuższych wąsów.

Co najważniejsze, zaczęła się również tworzyć swoista „międzynarodówka” norweska: hodowcy spotykający się na wystawach wymieniali się informacjami, poradami lub choćby tylko korzystali z okazji, by dzielić się swoją pasją z innymi. Tradycją stały się spotkania organizowane podczas wystaw światowych FIFe, na których poruszane były tematy hodowlane, zdrowotne czy też kolory-styczne (jak chociażby do dziś kontrowersyjne zaakceptowanie przez Generalne Zebranie FIFe dwóch nowych odmian barwnych kotów norweskich leśnych, kolorów bursztynowego i jasnobursztynowego).

30 lat to zarazem mało i dużo. W skali historii rasy, sięgającej co najmniej XI w. to krótki okres, a przecież tak wiele się wydarzyło w tym czasie: koty norweskie leśne stały się nie tylko rasą uznaną, ale i kochaną na całym świecie. Nikt chyba nie zna dokładnej liczby hodowli, powstałych w ciągu tych trzydziestu lat, lecz z pewnością jest ona imponująca. A przecież mimo tej dywersyfikacji nadal można spotkać koty, będące bliskimi potomkami pierwszych, legendarnych nowicjuszy… Mimo, że rasie nie grozi już zaniknięcie na skutek zatracenia charakterystycznych cech, hodowcy nadal odczuwają presję odpowiedzialności za powierzony im narodowy norweski skarb. „Hodowla kotów norweskich leśnych jest długofalowym programem zachowania rasy. Hodowcy na całym świecie powinni krytycznie oceniać kierunek, w jakim wszyscy podążamy, oraz hodować koty w celu zachowania rasy, nie dla pucharów zdobywanych na wystawach lub korzyści finansowych.” — te słowa wypowiedziała hodowczyni z wielkiej Brytanii, Lorraine Twyman, i warto je przywołać w trzydziestą rocznicę uznania rasy.

Na zakończenie chciałabym zacytować Paulę Sweptson, byłą sekretarz NFO Breed Council w FIFe, która zrobiła wiele dla rozwoju rasy (artykuł Nie potrzebuję wolności w tłumaczeniu Anny Jakubiak, www.nfo.pl): „Wraz z mężem lubimy oglądać program Za drzwiami Actors Studio. W każdym odcinku aktorzy są przepytywani według pewnego schematu, np.: jakie słowo lubisz najbardziej, co cię interesuje, czego nienawidzisz. Ostatnie pytanie brzmi zawsze: «Jeśli Bóg istnieje, co chciałbyś usłyszeć od Niego, gdy spotkacie się w niebie?» Pamiętam odpowiedź Sharon Stone: «Dobrze się spisałaś, moje dziecko». Czasami wyobrażam sobie, że spotykam różnych legendarnych przodków z czasów Wikingów. Stoję przed boginią Freyą. I kiedy patrzę na nią, słyszę: «Dziękuję za opiekę nad moimi kotami»”.

Magdalena Patrykiejew

O autorze

Magdalena Patrykiejew - hodowca kotów norweskich leśnych, hodowla Gaissa*PL. Odwiedź stronę autora

Komentarze

Jeden komentarz  •  Napisz komentarz

  1. Kotki :)13 kwietnia 2012, o godzinie 11:26

    Fantastyczne, całościowe ujęcie tematu. Rzadko spotyka się równie profesjonalne artykuły w internecie, no ale nic dziwnego, kiedy pisze fachowiec (hodowca).

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Polecane artykuły